![]() |
| po raz kolejny deszcz chciał nam popsuć humor |
25 lipca
Wyspani i szczęśliwi otworzyliśmy drzwi naszego małego przytulnego domu. Ujrzeliśmy deszcz. Pogodzie daliśmy szansę, aby się poprawiła, ale niestety – im dłużej czekaliśmy, tym bardziej padało. Nie mieliśmy więc wyjścia – przyodzialiśmy nasze kolorowe kubraczki i ruszyliśmy w stronę Rożnowa, będącego naszym celem.
Właściwie chyba już po 5 minutach byliśmy kompletnie przemoczeni w miejscach, których nie zakrywały przeciwdeszczowe płaszcze. Trzeba jednak przyznać, że narzuciliśmy całkiem dobre tempo, ponieważ pierwszy odpoczynek zrobiliśmy dopiero po 10 km. Pomiedzy Łapanowem a Rożnowem jest 50 km i musimy przyznać, że wydaje się to dystansem dłuższym niż początkowe 85 km zważając na warunki pogodowe. Praktycznie nie rozmawialiśmy, pod góry o nachyleniu 8 i 10 stopni bez słowa wprowadzaliśmy rowery (Hrabianka D walczyła i pod wiele wjechała – Hrabianka A poddawała się widząc sam ostrzegający znak). Jesteśmy pewne, że gdyby istniał ślimakowy sąd, zostałybyśmy przed nim postawione i stracone – mamy na sumieniu nie jednego, nie dwa, a „kilka” rodzin ślimaków pozbawionych swoich członków. Czasem jednak należało zdecydować – ciężarówka albo ślimak. W ramach zadośćuczynienia i skruchy – prosimy o minutę ciszy poświęconą ich pamięci.
![]() |
| zmęczeni, przeziębieni, mający dość szelestu peleryn |
![]() |
| w Gospodzie pod Kamieniem jest dobre jedzenie i łatwo złapać stopa |
W Lipnicy Murowanej zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe całkowicie przemoczeni, aby zjeść coś ciepłego. Stamtąd postanowiłyśmy dać sobie 5 minut na złapanie stopa, nie dlatego, że byliśmy jakoś bardziej niż ostatnio zmęczeni, ale z czystej ciekawości, kto jest gotowy zabrać trzy przemoczone osoby z rowerami załadowanymi bagażami. Ku naszemu zaskoczeniu zatrzymał się już trzeci samochód z panem, którego chwyciły korzonki i na trasie do Jurkowa opowiadał nam kawały i anegdoty związane z innymi autostopowiczami. Trzeba przyznać, że był to jeden z najlepszych przewoźników. Przy okazji polecił nam „małą Chorwację” w Jurkowie. Jeżeli ktoś się wybiera, polecamy sprawdzić i dać nam znać, czy warto.
![]() |
| Karpackie szlaki na długo pozostaną w naszej pamięci. |
![]() |
| Hrabianka A na drugim planie chłodzi się jak pies wywieszonym językiem |
Pogoda chwilowo się polepszyła, więc trasę z Jurkowa do promu na Wytrzyszczce pokonaliśmy równie szybko, choć górki wcale nie straciły na swoim stopniu nachylenia. Szczególnie te w Tropiu i samym już Rożnowie dały nam się we znaki, aż chce się rzec, że miotało nami jak szatanami.
![]() |
| jakże nowoczesny prom na Wytrzyszczce |
Do celu dojechaliśmy ponownie kompletnie mokrzy i spragnieni ciepłego kąta. Na szczęście tym razem nie musieliśmy już spać pod namiotem i mogliśmy się napić zupełnie ciepłej herbaty. Szczęśliwi, że udało nam się dojechać do celu. Następny wyczyn, który spokojnie możemy wpisać sobie do CV.
![]() |
| przez moment wydawało nam się, że to fatamorgana |
Bilans: 35 km + ok. 10 km przejechane stopem.
Całkowity bilans podróży: 200 km
Całkowity bilans podróży: 200 km














